4 lip
Jak odpowiadać na pytania widowni
Kategorie: kontakt z audytorium, kontrola nad grupą Autor: Robert Ważyński 2 komentarzyW trakcie swojej prezentacji musisz poinformować słuchaczy kiedy mogą zadawać pytania. Masz dwie możliwości: pierwsza – ludzie mogą pytać Cię w każdej chwili, gdy poczują taką potrzebę, druga – sesja pytania/odpowiedzi odbywa się na zakończenie Twojego wystąpienia albo na koniec poszczególnych bloków. Wybór należy do Ciebie. Oba rozwiązania mają swoje plusy i minusy.
Jeśli zdecydujesz się na to, że odpowiadasz „z marszu” to sprawisz wrażenie bardziej otwartego, pewniejszego siebie – „jestem gotowy na wszystko w każdej chwili”. Minusem tego rozwiązania jest możliwość lawiny pytań i przedłużenia prezentacji. Możesz stracić kontrolę nad czasem wystąpienia…
Ja proponuję Ci „przerzucenie” pytań na koniec prezentacji. Niech ludzie sobie zanotują swoje wątpliwości i wrócicie do nich na sam koniec.
A teraz już pora na zabłyśnięcie podczas tej dość stresującej części twojego wystąpienia. Zaraz okaże się, że nie będzie to takie trudne!
Najczęściej, wyobrażamy sobie,że publiczność zada nam tak zwane trudne pytania. Z drugiej strony co to oznacza – trudne pytania. Nie ma trudnych pytań, mogą być tylko trudne odpowiedzi.
Zanim zaprezentuję Ci kilka pomysłów na to jak odpowiadać na pytania widowni, poproszę Cię o jedno: dobrze przygotuj się do tej części spotkania.
Zastanów się jakie pytania mogą paść ze strony słuchaczy i opracuj odpowiedzi na nie. Tak naprawdę Ty wiesz najlepiej o co mogą zapytać uczestnicy spotkania. Jeśli przed wystąpieniem solidnie przyłożysz się do tej części spotkania, okaże się, że przewidziałeś 9 pytań na 10.
Zastanówmy się teraz, z jakimi pytaniami możesz się spotkać:
1. Pytania, na które znasz odpowiedź. Tego typu pytanie potraktuj jako okazję do powtórzenia najważniejszych części swego wystąpienia. Możesz odpowiedzieć: Tak i zaraz to wyjaśnię…”, „Nie i zaraz powiem dlaczego…”
2. Pytania, na które nie znasz odpowiedzi. Masz do tego prawo! Wtedy odpowiadasz: „Nie wiem, nie pamiętam, ale sprawdzę”. Paradoksalnie możesz podnieść swoją wiarygodność przyznając się do niewiedzy. Idealną sytuacją byłoby, gdyby udało Ci się zdobyć potrzebne informacje jeszcze przed zakończeniem prezentacji, jaką prowadzisz. Mógłbyś wtedy na forum udzielić odpowiedzi zainteresowanej osobie. Jeśli sprawa jest bardziej złożona, weź numer telefonu lub adres mailowy od pytającego i udziel mu odpowiedzi w jak najkrótszym czasie. Jest jeszcze jeden sposób radzenia sobie w takiej sytuacji – niektórzy prelegenci, gdy nie znają odpowiedzi, odwracają pytanie: „A co o tym sądzi grupa?”. Zawsze jest prawdopodobieństwo, że ktoś z uczestników będzie znał odpowiedź.
3. Pytania pozorne, prowokacyjne. Właściwie to nie pytanie tylko atak w formie przemówienia. Gdy ktoś Cię atakuje, poproś o zadanie pytania, przecież przemówienie to nie pytanie. Na 99 procent uda Ci się w ten sposób spacyfikować agresora. Nie będzie potrafił skonstruować konkretnego pytania a nawet jeśli to zrobi, to odkryje swoje prawdziwe intencje czyli chęć zaatakowania Cię. W takiej sytuacji może stanowczo uciąć dyskusję i kontynuować prezentację.
Share on FacebookRelated posts:






Genialne. Stres towarzyszy niepewnosci. Przy przygotowaniu się na odpowiedzi jak i przy załozeniu, ze nie jesteśmy chodzącymi doskonałościami łatwiej nawiązac dobre relacje z grupą. Czasami warto z pytania zrobic problem do rozwiązania przez grupę. Jest to troche ryzykowne poniewaz wnioski mogą byc różne a zwykle zależy nam, żeby były takie jak my chcemy.
Robercie, czy prowadzisz dyskusje z uczestnikami?
Anito,
to zależy miedzy innymi od wielkości grupy. Gdy na sali mam kilkanaście, max 20 osób to rozmawiam z nimi. Gdy jest większa grupa to aby rozruszać widzów zadaję w trakcie prezentacji kilka pytań, najczęściej związanych z omawianym tematem, choć czasami (to zależy od „stanu rozluźnienia” grupy)z mojego „profesjonalnego” pytania przechodzimy na zupełnie inne, mniej poważne tematy. Ale tak jak pisałem wyżej przy dużej grupie trudniej prowadzić takie rozmowy. Po prostu nie wszystkich to interesuje i zaczynają rozmawiać między sobą. I na sali robi się bałagan.
Mimo tego ryzyka polecam pogaduchy z widzami :) O korzyściach nawiązania takiego mniej formalnego kontaktu z widownią pisałem już wielokrotnie zatem nie będę się powtarzać.
pozdrawiam!