15 gru
Jak rozbawić widownię
Kategorie: humor na scenie, kontakt z audytorium Autor: Robert Ważyński Brak komentarzyMam dla Ciebie pomysł na to w jaki sposób w miarę dowcipnie (przynajmniej moim zdaniem) docenić dobrą odpowiedź kogoś z widowni na zadane przez Ciebie pytanie. Przyznam Ci się, że reakcje publiczności są dla mnie cały czas tajemnicą. Czasami zdaje mi się, że mówię zabawne rzeczy a na sali panuje grobowa cisza a są takie sytuacje, że moim zdaniem nie mówię nic śmiesznego a ludzie zaczynają śmiać się. Można podsumować to tylko jednym: „poczucie humoru”. Tylu ilu ludzi jest na Twojej prezentacji, tyle różnych zapatrywań na żarty.
Właśnie tak niespodziewanie „odkryłem” tekst, który zaraz przedstawię. Zdawało mi się, że mówię coś „normalnego” a tu…
… salwa śmiechu!
Humor to bardzo skuteczne narzędzie w rękach a raczej ustach prelegenta. Jak możesz i masz odwagę, wykorzystuj poczucie humoru w swoich prezentacjach. Czasami rozbawisz publiczność, czasami nie ale próbuj. Jeśli zdecydujesz się na tę drogę „luźniejszej” prezentacji, nie proponuję Ci opowiadania kawałów z pointą.
Po pierwsze, łatwo je spalić, szczególnie gdy jesteś stremowany a po drugie zauważam, że nasze, Polaków poczucie humoru w ostatnich kilkunastu latach zmienia się. Odchodzimy od tradycyjnych żartów, kawałów z pointą na rzecz dowcipów sytuacyjnych. Poobserwuj nasze najpopularniejsze kabarety, komików występujących w formule stand-up. Może znajdziesz coś dla siebie? Może uda Ci się przystosować jakiś tekst na potrzeby prowadzonych przez Ciebie przemówień. Moim zdaniem humor to bardzo dobry sposób aby wyróżnić się z grona wielu mówców, prezenterów.
Wrócę jednak do chwili gdy „odkryłem” jak zapewne pamiętasz, zupełnie niespodziewanie, mój ulubiony tekst. Pamiętam to było w Chojnicach. Zadałem pytanie i niestety uczestnicy spotkania nie chcieli na nie odpowiedzieć. W końcu jedna z pań wykrzesała z siebie trochę energii i znalazła właściwą odpowiedź (nie pamiętam już o co chodziło ale to nie ma akurat teraz znaczenia).
Uradowany, że nie muszę odpowiadać sam sobie, bo takie sytuacje też się zdarzają, prawie krzyknąłem:
„Brawo, wygrała Pani sokowirówkę i młynek do kawy!!!”
Na te słowa widzowie ryknęli śmiechem, co mnie z kolei zadziwiło ale uśmiechnąłem się grzecznie i… od tego czasu nagminnie wykorzystuję tę sokowirówkę na moich prezentacjach i wiecie co? Zawsze się sprawdza!
Dzień kiedy ludzie nie zaśmieją się z tego tekstu, zaznaczę w kalendarzu i od tego czasu… już nic nie będzie takie samo.
Zdradzę Ci na koniec skąd wziąłem tę sokowirówkę i młynek do kawy. Na początku lat 90-tych w Telewizji Gdańsk była audycja dla młodzieży, którą o ile dobrze pamiętam, prowadzili Krzysztof Skiba (Big Cyc) i Jarek Janiszewski (Bielizna). To tam, podczas jakiegoś skeczu, usłyszałem słowa, które tak namiętnie wykorzystuję w mojej pracy.
Gdy widzę, że publiczność jest w dobrym nastroju nadaję ostateczne, oryginalne brzmienie „Wygrała Pani sokowirówkę i młynek do kawy… bez silnika!”
A swoją drogą kto dziś używa młynek do kawy???
Share on FacebookNo related posts.





