Jak wygłaszać skuteczne prezentacje – blog Roberta Ważyńskiego
 

 laptop at meeting table Jak zabezpieczyć się przed zagubieniem prezentacjiCzy wyobrażasz sobie siebie stojącego przed audytorium i nagle okazuje się, że Twoja prezentacja w power pointcie gdzie się „zapodziała”? Co zrobić? Jak powiedzieć tym ludziom, że nic dla nich nie masz? Przecież oni „zjedzą mnie żywcem” – myślisz.

Dziś powiem Ci jak maksymalnie skutecznie zabezpieczyć się właśnie przed takimi sytuacjami. Kilka tygodni temu prowadziłem wykład w Klubie Ludzi Sukcesu w Warszawie, na Żoliborzu. Na miejsce szkolenia jechałem kilka godzin ( z Chojnic to nieco ponad 300 kilometrów) zatem nie było mowy aby mógł „za pięć dwunasta” wpaść do domu i wgrać na laptopa np. „zapomniane slajdy”. Wszystko musiałem przygotować dużo wcześniej i to na dodatek w kilku kopiach, ale od początku…

Na spotkanie przygotowałem prezentacje w Power Pointcie i to  w dwóch wersjach – pierwsza w najnowszym PP w formacie pptx oraz w starszej wersji ppt. Dlaczego tak zrobiłem? Bo mój laptop ma najnowszego Office’a i czyta wszystkie rozszerzenia power pointa, stąd wersja pptx. Musiałem jednak się zabezpieczyć na wypadek awarii mojego komputera i u organizatorów szkolenia „zamówiłem” drugi laptop, rezerwowy. Nie miałem pewności jakie jest na nim oprogramowanie zatem przygotowałem też „starszą” wersję programu ppt na pendriv’e.

Poza awaryjnym laptopem poprosiłem też o przygotowanie rezerwowego rzutnika na wypadek „strajku” mojego, prywatnego. Gdyby jednak doszło do kompletnej tragedii – awarii obu zestawów multimedialnych miałem wydrukowany konspekt przemówienia. Mógłbym skorzystać z takiej formy ściągawki.
Na szczęście wszystko zadziałało jak trzeba.

Moja rada – bądź zawsze przygotowany na najgorsze a prawdopodobnie najgorsze… nie nastąpi!

To tak jak z jazdą samochodem na umówione spotkanie w odległej miejscowości. Jak wyjedziesz wcześniej, uwzględniając wszystkie nieprzewidziane sytuacje i dodając jeszcze 15 minut, to możesz z 99-procentowym prawdopodobieństwem założyć, że nic się nie zdarzy i  będziesz na miejscu duuużo wcześniej. W sytuacji gdy wyjedziesz na ostatnią chwilę, „na styk”, okaże się, że na 100 % coś uniemożliwi Ci dotarcie na czas.

Share on Facebook

No related posts.

3 komentarzy do “Jak zabezpieczyć się przed „zagubieniem” prezentacji”

  1. Patrycja pisze:

    Klub Ludzi Sukcesu na Żoliborzu :):):) kilka przystanków od mojego domu. Owszem, byłam raz czy dwa, żeby rozcwiczyć się w przemawianiu, jednak uznałam, że moje wystąpienie było kompletną klapą i już więcej nie poszłam, a później po prostu bałam się samego tego miejsca, omijałam z daleka, choć ludzie przemili. Eh, strachy, co mają wielkie oczy….

    W sumie gdy się coś zapodzieje, bywa ciekawiej niż zwykle ;)
    Ja pomyślałam, że użyłabym kredy i tablicy, a tam gdzie będę przemawiać jest i kreda i tablica. :)

    Pozdrawiam :)

    • Robert Ważyński pisze:

      Tablica i kreda są rozwiązaniem :) Co do klubu Ludzi Sukcesu, potwierdzam, atmosfera fantastyczna. W kursie „Prezentacja w 60 minut!” umieściłem właśnie 90-minutowe video z mojego szkolenia, które poprowadziłem właśnie w KLS jesienią ubiegłego roku.
      Co do Twojej, subiektywnej oceny tego jak wypadłaś na prezentacji, pamiętaj, zawsze NASZA ocena jest bardziej surowa od ocen naszych odbiorców
      Jeśli mogę coś doradzić – wykorzystuj każdą nadarzającą się okazję do powiedzenia kilku słów na forum. Nie zgadzam się z twierdzeniami, że tym samym potęgujemy stres, a czasem niską samoocenę. Każde nowe wystąpienia czegoś nas uczy, przybliża nas do tego NAJLEPSZEJ prezentacji. Postaraj się aby za każdym razem mieć informację zwrotną. Zabierz ze sobą znajomą osobę, niech obejrzy Twoje wystąpienie i oceni jak wypadłaś.
      pozdrawiam

  2. Jerzy pisze:

    Miałem ostatnio tak, że organizator szkolenia z podstaw Project Management z nieistotnych dla mnie przyczyn załatwił kilka sal w gimnazjum. Jak dla mnie zupełna abstrakcja – klasa szkolna? Brrr… Pierwszy szok to układ sali. Jak na złość jedyny kawałek ściany nadający się na ekran projektora był z tyłu klasy. Po krótkich z konieczności medytacjach odwróciłem cały układ sali tak, że tablica z kredą była z tyłu. Obok ekranu dostawiłem flipa i pooooszło! W trakcie szkolenia okazało się, że wykorzystałem i projektor, i flipa, i parę rzeczy pojawiło się na tablicy wyrysowane kredą, a nawet jedną ścianę przyozdobiłem schematami zrobionymi podczas szkolenia na flipie, a na drugiej ścianie pojawiły się rysunki uczestników.
    Grunt to się nie poddawać, tylko twórczo wykorzystywać to co jest pod ręką. Przekaz podawany z pasją i zaangażowaniem jest najważniejszy, gadżety techniczne bywają pomocne, ale to rzecz wtórna wobec osobowości prowadzącego.

Skomentuj

Subskrybuj bez komentowania