Dzisiaj dwie porady dotyczące korzystania z flipchartu lub tablicy, podczas prezentacji.
jeśli film Ci się spodobał, kliknij „Lubię to” powyżej okna z filmem.
Transkrypt nagrania:
Czytaj całość… »
Artykuły w kategorii "warsztat mówcy"
Dzisiaj dwie porady dotyczące korzystania z flipchartu lub tablicy, podczas prezentacji.
jeśli film Ci się spodobał, kliknij „Lubię to” powyżej okna z filmem.
Transkrypt nagrania:
Czytaj całość… »
1 kwi
Kilka dni temu współprowadziłem z koleżanką szkolenie dla nauczycieli. Po mojej prezentacji, Renata rozpoczynając swoją część szkolenia powiedziała: „Na początek powiem Państwu śmieszną historię.” Historyjka była całkiem sympatyczna ale niestety nie wywołała śmiechu wśród 40 obecnych w sali osób a zaledwie coś na kształt „cienia” uśmiechu.
No właśnie… Nie muszę chyba dodawać, że po jej anegdotce zapadłą krępująca cisza. w jednej chwili Renata straciła około 50 procent pewności siebie. A można było tego uniknąć w bardzo prosty sposób!
Kiedy masz zamiar powiedzieć coś, Twoim zdaniem śmiesznego, nie zapowiadaj tego słowami „a teraz powiem śmieszny dowcip” :) ( w odróżnieniu od nieśmiesznego kawału…).
Powiedz, co masz do powiedzenia i poczekaj na reakcję publiczności. Jeśli ludzie ocenią to jako zabawne i zaśmieją się, jest super. Gdy natomiast nie porwiesz ich swoją anegdotą nic nie tracisz bo i tak „nie miało to rzucić ich ze śmiechu na kolana”. To taki rodzaj zabezpieczenia. Pamiętaj, jeśli masz na prezentacji 40 osób to reprezentują one 40 rodzajów poczucia humoru!
Co zrobić gdy nie wiesz jakie poczucie humoru ma grupa, z którą pracujesz? Ja, na początek wystąpienia, mam przygotowane 2-3 teksty sondujące poczucie humoru. Jakie? sprawdź kategorię humor na scenie na moim blogu :)
Gdy mimo moich wysiłków publiczność zostaje niewzruszona, daruję sobie dalsze rozbawianie ludzi na siłę. Gdy widzę, że grupa jest wesoła to pozwalam sobie na rzucenie od czasu do czasu żartu ale nigdy nie zapowiadam, że teraz powiem coś śmiesznego!
28 lut
Na samym początku artykułu informuję, że nie jest to tekst polityczny ale wszelkie podobieństwo do postaci ze świata polityki jest celowe :)
- – - – - – - – - – - – - -
Kilka dni temu oglądałem w TV wypowiedź Beaty Kempy z PiS. Gdy mówiła o sytuacji w strukturach partii w Kielcach (lokalni działacze nie byli zadowoleni z jej osoby na czele świętokrzyskiego PiS) powiedziała:
„Bunt został stłumiony”.
No właśnie… po słowach pani Beaty możemy poznać jej sposób myślenia: wojowniczy, konfrontacyjny, chyba mało optymistyczny.
Nawet jeśli były bardzo ostre tarcia wewnątrz partii, lepiej chyba byłoby powiedzieć: „sytuacja jest opanowana”, „doszliśmy do porozumienia” , „udało nam się porozumieć”, „pracujemy nad rozwiązaniami” (jeśli to prawda).
Moim zdaniem, w wystąpieniach publicznych, między innymi
chodzi o to aby przekazać prawdziwy i pozytywny komunikat
i nie mówię tu o propagandzie sukcesu. Jak widzisz piszę o tym, że nasz przekaz ma być prawdziwy. Wiesz, każdą informację można podać na kilka sposób, tak jak z tą szklanką do połowy pełną albo do połowy pustą.
Czytaj całość… »
25 lut
Dziś mam dla Ciebie pomysł w jaki sposób natychmiast poprawić swoje umiejętności występowania przed publicznością. Nie wierzysz? Obejrzyj film i… działaj!
Jeśli nie podoba Ci się moja czapka albo nie masz 3 minut na obejrzenie filmu możesz przeczytać transkrypt tego nagrania:
Czytaj całość… »
5 lut
Patrz zawsze na audytorium! To podstawowa zasada, która powinieneś się kierować przemawiając do ludzi. Początkujący mówcy mają kłopot z nawiązaniem kontaktu wzrokowego z audytorium. Dobrze to rozumiem, bo sam, na początku pracy jako prezenter stanąłem przed tym problemem.
Wiedziałem jednak, że bez dobrego kontaktu wzrokowego moja prezentacja nie trafi do widzów. Kto bowiem zaufa facetowi, który mówiąc o zaletach podręczników (pracuję w wydawnictwie edukacyjnym) będzie patrzeć gdzieś w bok albo w najlepszym przypadku na kartkę z notatkami albo ekran, na którym wyświetlają się slajdy?
Dlatego mam dziś dla Ciebie kilka prostych porad, dzięki którym spojrzysz bez obaw w „oczy węża”, przepraszam swoich słuchaczy :)
Share on Facebook12 sty
Dziś rano miałem zawieźć synów do szkoły. Mimo wczesnej pory, w dobrych humorach schodziliśmy po klatce schodowej do garażu (mieszkam w bloku a pod nim są garaże). Wyobraź sobie moje zdziwienie gdy po przekręceniu klucza w zamku i podniesieniu bramy zobaczyłem… puste pomieszczenie. Samochodu w nim nie było!
Przez chwilę stanąłem jak wryty, serce zabiło mi mocniej. Synowie patrzyli z niedowierzaniem to na mnie, to na wnętrze, gdzie zazwyczaj przed ósmą rano stoi nasze auto.
- Ku..a! ukradli! – pomyślałem. – Ale jak ukradli, jak zamek chodzi w porządku, brama nietknięta?! Nie, to niemożliwe!
Dopiero po chwili gdy lekko ochłonąłem zacząłem zastanawiać się czy… na pewno wstawiłem wczoraj samochód do garażu.
- Bartek, skocz przed blok i sprawdź czy tam nie stoi – powiedziałem do jednego z moich bliźniaków.
Po chwili Bartek wrócił z szerokim uśmiechem na twarzy.
- Tata, jest!
Ufffff :)
Dlaczego opowiadam Ci tę historię?
Share on Facebook